Skip to content

regisu blog

Blog z notatkami …

Archive

Tag: ubuntu

Od jakiegoś czasu zamiast GNOME Panel używam na moim ubuntu  AWM. Miałem tylko mały problem z usunięciem wszystkich paneli GNOME. Został jeden, którego nijak nie umiałem wyłączyć. Grzebałem sporo na ten temat w necie, ale nic nie chciało działać. W końcu na forum ubuntuforums.com trafiłem na wątek, w którym było proste i za razem skuteczne rozwiązanie polegające na odebraniu praw wykonywania dla programu gnome-panel.

sudo chmod -x /usr/bin/gnome-panel

Kurcze ostatnio miałem problem ponieważ zacząłem sobie oglądać film po linuksowym MPlayerem i pojawiały mi się krzaki. Niby nic ale po 10 minutach zaczęło mnie to ostro wkurzać!

Po chwili zaczęło mi świtać w głowie, że znałem kiedyś prosty programik pod linuksa służący do konwersji znaków. Poszperałem i znalazłem iconv, proste narzędzie idealnie nadające się do moich potrzeb. Najprostszy sposób użycia wypisujące przekonwertowaną zawartość pliku na standardowe wyjście wygląda tak:

iconv -f wejściowe_kodowanie -t wyjściowe_kodowanie plik_wejściowy.txt

Dodatkowo za pomocą parametru  -l można sprawdzić dostępne rodzaje kodowań w ramach których możemy dokonywać konwersji, o tak:

iconv -l

Minus iconv jest taki, że musimy wiedzieć jakie kodowanie ma obecnie plik, który chcemy skonwertować. Ja oczywiście nie miałem zielonego pojęcia i nie bardzo wiedziałem jak to sprawdzić, a szperać po necie mi się nie chciało. Więc postanowiłem zgadywać. Pierwszy i za razem trafny strzał padł na typowo windowsowy format plików tekstowych czyli windows-1250. Dokonałem konwersji do utf8:

iconv -f windows-1250 -t utf8 plik_wejściowy.txt -o plik_wyjściowy.txt

i krzaki w MPlayerze zniknęły.

Kurcze okazuje się to banalnie proste. Wrzucamy płytkę do CD/DVD i wykonujemy polecenie:

dd if=/dev/cdrom of=/home/obraz_plytki.iso

Aby ustawić zegar w BIOS’ie na taki sam czas jak w systemie należy wpisać w lini poleceń hwclock --systohc

Jeśli ktoś zamierza przesiąść się na ubuntu czy inną dystrybucję Linuksa, a ma do czynienia ze sprzętem sieciowym np. Cisco, to warto znać program o nazwie minicom.
Instalacja w ubuntu jest banalnie prosta:

apt-get install minicom

Użytkowanie na początku wydaje się skomplikowane, ale po pewnym czasie można nawet dojść do wniosku, że jest wygodne.

Za pierwszym razem, gdy już podłączymy nasze urządzenie do komputera przez interfejs serial albo przejściówkę USB, to wpisujemy:

sudo minicom -s

Opcja -s oznacza setup, czyli konfigurację minicom’a. A sudo jest po to by bez problemów uzyskać dostęp do portu szeregowego, gdyż normalny użytkownik nie posiada praw dostępu do niego. Po wpisaniu komendy wyświetli nam się menu, z którego należy wybrać „Ustawienia portu szeregowego„. Po czym ukaże nam się okno takie jak na obrazku po prawej stronie. kontynuuj czytanie …

Mam na laptopie domowym ubuntu 10.04, a oprócz niego mam w domu serwerek na debianie z sambą, gdzie trzymam swoje dokumenty. Jako, że lubię wszystko mieć dostępne zewsząd nawet jak jestem poza domem <bo nigdy nie wiadomo kiedy co się może przydać>, to moje rzeczy trzymam na serwerku, a nie na laptopie, którego nie chce mi się ze sobą wszędzie dźwigać.

Żeby mieć szybki dostęp do dokumentów na serwerze potrzebowałem czegoś co jest podobne do mapowania dysków w windowsie. Czyli żeby montowały się automatycznie podczas startu.  Zrobienie tego okazało się bardzo proste.

Na początek trzeba było zainstalować paczkę smbfs:

sudo apt-get install smbfs

A potem utworzyć <jako root> katalog gdzie będą montowane udziały samby np.:

mkdir /media/nazwa_zasobu

Następnie wyedytować plik /etc/fstab i dodać następujący wpis <dla udziałów niechronionych przy pomocy hasła:

//nazwa_serwera/nazwa_zasobu /media/nazwa_zasobu cifs guest,auto 0 0

Z kolei dla udziałów chronionych przy pomocy hasła wpis wygląda tak:

//nazwa_serwera/nazwa_zasobu /media/nazwa_zasobu cifs username=ktos,password=jakies_haslo,auto 0 0

Po restarcie i połączeniu siecią wszystko powinno się ładnie podmontować. Pojawią się dodatkowo ikonki podmontowanych dysków na pulpicie.

Kurcze no i przyszło mi pod linuksem wgrać coś na routerek Cisco przez xmodem. Pomyślałem sobie, że przecież to nie problem mam minicoma!!! No to co podłączam się szczęśliwy do routerka, konsolka śmiga, czas zacząć kopiowanie … i tak będzie trwało ruski rok i jeden dzień dłużej.

Wklepuje na routerku copy xmodem: flash:jakis_pliczek coś tam mi wyświetla więc wciskam CTRL+a s w celu rozpoczęcia wysyłania. Wybieram pliczek, zaznaczam spacją wciskam enter i … czekam … a potem dupa. Pojawia się komunikat, że nie można otworzyć xmodemu 😐 Zacząłem się zastanawiać co jest grane. Pewnie to ta durna „chińska” przejściówka! :-/ Próbowałem jeszcze kilka razy z innymi przejściówkami dla pewności, ale ciągle mi nie wychodziło.

Dopiero po chwili grzebiąc po konfiguracji minicoma w poszukiwaniu jakiejś wskazówki, wpadłem na to, że aby przesłać pliki przez xmodem minicom korzysta z programów sx (wysyłanie) oraz rx (odbieranie), które powinny znajdować się w /usr/bin/. Jak się można domyślić nie było ich tam 🙁

Teraz dobre pytanie brzmiało, która paczka w ubuntu zawiera te programy? Na szczęście w pomocą przyszedł mi apt! Wykonałem magiczne polecenie sudo apt-cache search xmodem i moim oczom ukazało się kilka pakietów podejrzanych o ukrywanie rzeczy związanych z tym zagadnieniem. Po zapoznaniem się z krótkim opisem pakietów wybrałem lrzsz, gdyż opis (lrzsz – Tools for zmodem/xmodem/ymodem file transfer) brzmiał dość przekonująco 🙂 . Jego instalacja rozwiązała moje problemy i mogłem w bardzo powolny, ale skuteczny sposób przesłać pliki do routerka.